30 listopada b.r. uczestniczyliśmy w sztuce teatralno – edukacyjnej „My dzieci z dworca ZOO”. Spektakl przedstawiał losy dziewczyny, która w wieku 13 lat zetknęła się z problemem narkotyków. W szczególnym wywiadzie wspomina ona po latach ten czas swojej młodości, który można opowiedzieć wyłącznie przez pryzmat „bycia pod wpływem” lub „bycia na głodzie”. Aktorzy Teatru Alert w doskonały sposób oddali dramatyzm życia młodej dziewczyny. Nie można było przejść obojętnie wobec problemów, których doświadczyła ona, bo przecież współczesny świat takich problemów jest pełen.
Uważam, że tego typu spektakle są świetnym sposobem na dotarcie do młodzieży, która zetknęła się lub zetknie z problemem uzależnienia. Bohaterka sztuki (a również i książki) wygrała swoją walkę, ale należy do nielicznych, którym udało się uwolnić od - jak sama to określa – bagna. Ta sztuka to przestroga, dla każdego, kto myśli, że jedna „działka” nikomu nie zaszkodziła.

Na podstawie recenzji Małgosi Kańko